Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
About Deviant Member ~InarianWolf~Female/Poland Recent Activity
Deviant for 1 Year
Needs Premium Membership
Statistics 5 Deviations 16 Comments 412 Pageviews

Newest Deviations

Watchers

Groups

This user is not currently part of any groups.
Rozdział I- Wizja

Spałam zwinięta w kłębek na śniegu. Widziałam pięć wilków. Pierwszy był rudy i miał bransoletę, drugi był bury  i puszysty, trzeci biały o złotych oczach, czwarty szary z blizną w kształcie litery ''X'', a piąty niebieskawy w obroży z kolcami. Stanęła przede mną dziewczyna o różowych włosach i oczach w tym samym kolorze.
- Znajdź je i zaprowadź do bram Raju.
- S-skąd mam wiedzieć, gdzie on jest?
- Tak więc nie pamiętasz? - spytała zawiedziona
- Nic nie świta mi w głowie.
- Tak więc oglądaj. - głos miała przepełniony powagą oraz nadzieją, że coś zrozumiem.
Przywołała me najdalsze wspomnienia. Zarówno te bolesne, jak ciernie wbite w łapę, jak i te dobre. A najważniejsze co zrozumiałam to to, że byłam strażniczką. Nie strażniczką jakichś nędznych śmieci. Strażniczką Mitycznej Krainy na końcu świata. Raju. Uświadomiłam sobie sens mojego istnienia na tej planecie. Jednak to, co mi przypomniała było tylko urywkami mego długiego i, do tej pory, bezsensownego życia.
- Więcej nie mogę Ci pokazać. Nie dziś. Jeżeli przyrzekniesz, że odnajdziesz te wilki, choć miałabyś przy tym zginąć, to przypomnę Ci całe Twe życie.
- Całe? - zapytałam
- Całe. - potwierdziła
- W takim razie się- nie dokończyłam, gdyż mi przerwała
- Jeżeli podejmiesz się tego zadania, wiedz, że będziesz miewać wizje zarówno podczas snów, jak i podczas biegu czy postoju. Czasem też będę zmuszona przemawiać Twymi ustami. Zgadzasz się na to?
- Zgadzam się.
- Słusznie postępujesz, Aileen.
Skłoniłam głowę, a postać odeszła w zamęt śnieżnej zamieci. Stałam tam chwilę, po czym otworzyłam powieki. Stanęłam na równe nogi i biegłam w stronę, w którą kazał biec mi instynkt. Cały czas myślałam o Chezie. Nie mogłam jej zawieść. Nie mogłam zawieżć tych wilków. Wybiegłam z leśnych ostępów na otwartą przestrzeń. Biegłam trzy dni, nic nie jedząc. Na horyzoncie ujrzałam miasto. Znów doznałam wizjii. Pod moimi powiekami ukazał się obraz rudego wilka o brązowych oczach z branzoletą na łapie. Toboe. Ucieszona byciem blisko celu przyspieszyłam kroku, a na granicy miasta przybrałam swą ludzką postać.









Rozdział II- Toboe, Hige
Szłam przez miasto stawiając kroki na zimnym bruku. Czułam się nieswojo jako człowiek. Prowadzona instynktem weszłam w wąską uliczkę. Przybrałam swą wilczą postać i szłam w stronę jej mrocznego końca. Dokoła unosiła się woń jednego z mych pobratymców. Przytknęłam nos do ziemi, by lepiej wyczuwać zapach. Ujrzałam odcisk wilczej łapy i wiedziałam, że jestem blisko. Usłyszałam ludzkie kroki i szybko przemieniłam się w dwunożną postać. Osoba wydająca te odgłosy przeszła dalej. Dotarłam na ostatnie metry uliczki i ujrzałam śmietnik. Z za śmietnika wyjrzała para świecących oczu. Oczy podeszły bliżej mnie. Starałam się nie wykonywać gwałtownych ruchów. Zwierzę uniosło łeb badając mój zapach. Wtedy spostrzegłam, że to wilk.
- Jestem taka jak Ty, Toboe. - po tych słowach wilk spojrzał na mnie z przerażeniem wymieszanym z ciekawością - Cheza wybra... - wilk nie pozwolił mi dokończyć i zaczął warczeć, więc zmieniłam się w swoją czworonożną formę i Toboe uspokoił się - Tak więc Cheza wybrała mnie, bym zebrała pięć wilków, czyli: Ciebie, Tsumego, Kibę, Blue i Hige'a, aby wyruszyć z nimi w podróż do Raju.
- Akurat Ci uwierzę... Nikt... Nikt z wyjątkiem Chezy znie zna położenia tej Krainy.
- Przysięgam na krew mych przodków, że wiem.
- Skąd?
- Kiedyś byłam strażniczką.
- Strażniczką czego?
- Raju, a o czym gadamy? Strzegłam Raj przed tymi, których serca i dusze są nieczyste.
- Jak zamierzasz ich znaleźć?
- Cheza przekazała mi Dar. Będę miała wizje, gdy będę w pobliżu wilków, które mam odnaleźć.
Wtedy moje oczy zaczęły świecić się strasznie jasno.
- Ona mówi prawdę. - przemówiła przeze mnie Cheza.
Z każdym wypowiedzianym przez nią dźwiękiem czułam, jak siły opuszczają moje ciało. Zamknęłam oczy i spowiła mnie ciemność. Otworzyłam je i wszystko, co widziałam było rozmazane. Wydawało mi się, że stoją nademną cztery wilki. Jednak świat przestał mieszać mi się w oczach zorientowałam się, że są to tylko dwa wilki.
- Zemdlałaś. - Powiedział Toboe
- Wiem.
- Jestem...
- Hige, wiem. Toboe już mówił Ci kim jestem?
- Znam tylko Twe imię.
- Echh... Wiem, gdzie jest Raj. Kiedyś strzegłam go przed tymi, którzy mają nieczyste serca. Cheza kazała mi Was do niego zaprowadzić.
- Wow! Widziałaś Raj?! - zapytał mnie mój nowy znajomy.
- Tylko raz.
- Ale jak to? Byłaś strażniczką przecież.
- Tak, byłam. Rolą strażników jest stanie u jego bram, by niechciani goście się tam nie przedostali, jednak nie zostaliśmy wybrani, by korzystać z jego uroku.
- To jak się tam dostałaś?
- To bolesne przeżycie - wskazałam bliznę na oku -  i... Lubię Was, jednak nie ufam Wam na tyle, by o tym mówić.
- Rozumiemy Cię. - odpowiedzieli razem.
- Wyruszamy jutro rano. - oznajmiłam.
- Rozumiem.
- Ja też.
- Jednak nie możemy się rozstawać. Śpimy na tej ulicy.
Ułożyliśmy się na starych szmatach leżących przy śmietniku. Odpłynęłam w odchłań snu.









Rozdział III-W pułapce
Obudziłam się o świcie. Moi nowi przyjaciele, jeżeli mogę ich tak nazwać, jeszcze spali. Przybrałam swą ludzką postać i wyszłam rozejżeć się po okolicy. Nie widziałam nikogo, więc uznałam, że był to najlepszy czas, by wyjść. Podeszłam do śpiących wilków.
- Pora wstawać!
- Co? Dopiero czwarta rano.
- Wiem przecierz. Im szybciej wyjedziemy, tym mniejsza szansa, że ktoś nas przyłapie.
- Pff... No dobrze.
Wilki przemieniły się w swe dwunożne formy. Wybiegliśmy z miasta. Znów zmieniliśmy się w wilki. Biegliśmy dwa dni przez skaliste tereny i dobiegliśmy do jeziorka. Zatrzymaliśmy się, by się napić. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Gdy schyliłam łeb ku wodzie, zamiast swego odbicia ujrzałam Chezę. Odbicie rozpłynęło się. Stałam wgapiona w taflę wody i podszedł do mnie Hige.
- Coś nie tak?
- Wszystko dobrze... Chyba...
Wyruszyliśmy w dalszą drogę. Zapadła noc. Po godzinie do moich uszu dobiegł krzyk Hige'a.
- Mam trop!
- Masz dobry węch. Ja nic nie czuję!
- Dobry to mało powiedziane.
- Cały Hige, zawsze się przechwala. - powiedział Toboe.
Zaśmiałam się i zaczęliśmy iść jego tropem. Przed nami był ogromny budynek.
- Jak tam wejść?
- Nie mam pojęcia.
- Po pierwsze musimy zmienić się w ludzi. - zasugerował Toboe
- Dobry pomysł. - tak jak reszta przybrałam dwunożną postać.
Wtedy doznałam wizji białego złotookiego wilka.
- Kiba tam jest. H, Ty będziesz szukać go z lewej, a ja i Toboe z prawej.
- Rozumiem.
Ja i Toboe skierowaliśmy kroki w stronę budynku. Drzwi otworzyły się automatycznie. Weszliśmy do środka. Nagle jakaś niewidzialna siła zmieniła nas w wilki. Szliśmy dalej. Droga się rozwidliła. Ja poszłam w lewo, a rudy wilk skręcił w prawo. Każde z nas wpadło w pułapkę. Dostałam czymś po głowie i widziałam tylko ciemność. Otworzyłam oczy i znalazłam się w klatce. Dokoła było mnóstwo klatek. W niektórych były dwa, a w niektórych jeden wilk. Myślałam, że jestem sama. Zaczęłam walić swym ciałem o pręty klatki. Wtedy z drugiego jej końca dobiegł mnie głos.
- Nie rzucaj się tak bo pójdziemy pierwsi! - wyszeptał
- Pierwsi do czego?
- To ty nie wiesz po co tu jesteśmy?
- Wygląda na to, że nie wiem.
- Pierwsi do walk psów.
- Jakich walk?
- Ludzie płacą za to, by oglądać jak psy lub wilki biją się ze sobą. Nikt nie zejdzie z ringu, puki nie polegnie bądź nie zagryzie drugiego psa lub wilka.
- Ludzie są okropni.
- Wiem...
- Jak masz na imię? Ja jestem Aileen.
- A ja Iki. Mam pytanie...
- Gadaj.
- Nie zjesz mnie? Jestem nieudacznikiem... Jeszcze nigdy nie upolowałem nawet myszy... Nie mam szans w pojedynku...
- Nie, jeżeli nie będzie to konieczne.
Zaczęłam drapać w podłogę w nadziei, że może znajdę słaby punkt, w którym będę mogła się przekopać.
- Przestań. To nie ma sensu.
- Dobrze. - przestałam kopać - To... Może porozmawiamy?
- Okej. Mam pytanie... Jak się tu znalazłaś?
- Długa historia...
- Mamy czas. - uśmiechnął się
- To było tak... Pewnej nocy nawiedziła mnie Cheza. Kazała mi odnaleźć pięć wilków i zaprowadzić je do Raju, którego kiedyś byłam strażniczką... Znalazłam dwa z nich, a trzeci jest gdzieś tu. To Kiba...
- Byłaś w Raju?
- Tak. Tylko raz.
- To musi być piękne przeżycie... Jak tam jest?
- Sam Raj jest piękny, lecz przeżycie bolesne... Jeszcze nigdy o tym nikomu nie mówiłam... Ale... Pff... Stałam u bram Raju i pilnowałam tej cudownej krainy. Wtedy stanął przede mną pewien wilk, Arren. Chciał wejść do Raju, a ja chciałam go powstrzymać. Był silniejszy. By powstrzymać go przed zniszczeniem tego miejsca, musiałam złamać przykazanie i tam wejść. Zdzielił mnie łapą po oku. Od tego czasu mam to... - pokazałam mu swą szramę - Na szczęście przyszedł mój pomocnik i wspólnie sprawiliśmy, by wyzionął ducha.
- Dzięki, że powiedziałaś... Swędzi... - jego pysk pokryły jasne znamiona i zaczęły się świecić
- Co się dzieje?! - spytałam
- Nic takiego... Zachód albo wschód... To u mnie normalne... Nie jestem zwykłym wilkiem. Gdy umrę, umrze dzień i zawsze już będzie noc...
- Dobrze wiedzieć... Czas spać.
Zwinęłam się w kłębek będąc w świadomości, że mam przyjaciela...






Rozdział III- Sage
Spałam smacznie, o ile uwięzionym w klatce da się tak spać. Obudziły mnie jęki Ikiego.
- Co się dzieje?
- Jest świt, lecz mój pysk jeszcze nigdy się aż tak nie świecił.
Dokoła nas wszystko zrobiło się czerwone. Psy i wilki w innych klatkach sprawiały wrażenie szkieletów. Obok Ikiego pojawił się wilk wyglądający tak, jak on. Jednak był czarny, a jego oczy i znamiona miały krwistoczerwony kolor.
- Kim jesteś?
- Jestem Sage, twój brat. Wilk nocy.
- To ja mam brata?
- O mój boże, co za palant... Jasne, że masz. Mnie.
- A co z nimi? - wskazał na kościste wilki
- To wszystko sprawka magii. Nie ma w nich tyle magii, co w nas. Spokojnie, żyją.
- To czemu ona nie zmieniła się w szkielet? - pokazał na mnie.
- Bo ona jest magiczna... Niby z jakiego powodu Cheza wybrała ją?
- Bo może jej ufała... Po co tu przylazłeś, cienisty bracie?
- Po ciebie. Nasza matka, wilczyca słońca jest stara. Długo nie pociągnie...
- I w związku z tym?
- Musisz ją zastąpić.
- Daj mi czas.
- Dobrze, ale jeszcze powrócę.
Wilk rozpłynął się. Usłyszałam ludzkie kroki i podsłuchałam ich rozmowę.
- Dziś będzie specjalna walka, przyszło strasznie dużo ludzi.
- Jaka?
- Będą walczyć ze sobą cztery wilki.
- Które?
- Te - wskazał na mnie i Ikiego - i te. - pokazał Toboe i Hige'a.
Z jednej strony ucieszyłam się, że moi przyjaciele żyją, lecz z drugiej perspektywa walki z nimi nie była zbyt miła. Złapali nas i ciągnęli na ring. Wtedy z drugiego końca korytarza wyłonił się biały wilk. Kiba. Powalił ludzi i pomógł nam się wydostać.
- Szukacie Raju, prawda?
- Tak.
- Mogę iść z Wami?
- Nawet musisz.
Biegliśmy ku Nieznanemu w miarowym tempie...





Rozdział V-Oczy, Blue
Spałam z mymi nowymi przyjaciółmi na polanie. Kiba wstał i mnie obudził, gdyż strasznie szurał łapami... Odwróciłam się w jego stronę.
- Kiba...
- Tak?
- Idź spać, przed nami długa dro... - ujrzałam świecące się ślepia w krzakach - Za tobą...
- Co? Gdzie?
Spostrzegłam, że oczy znikły.
- Za tobą były jakieś oczy...
- Chyba naprawdę musisz się wyspać, masz halucynacje...
- Tak, tak, tylko... Mam pewne pytanie...
- Gadaj.
- Wczoraj... Jak nas z tamtąd wyciągnąłeś?
- To było proste. Ciebie mogli chwycić za obrożę i byłaś bezbronna. Ja jej nie mam, więc mogłem rzucić się im do gardła.
- Rozumiem, ale... Dlaczego właśnie nas?
- Bo... Nie, nie mogę powiedzieć.
- No powiedz.
- Nie powiem.
- Nie to nie.
Zobaczyłam wschód i reszta wilków wstała. Biegliśmy przed siebie. Zobaczyłam mały wiejski domek. Usłyszałam Toboe'go.
- Tam!
- No więc ruszajmy!
Dobiegliśmy tam. Zobaczyłam Blue. Zaczęła na nas warczeć i szczekać.
- Blue. - powiedziałam
- Skąd znasz moje imie?!
- Długa historia. Muszę zabrać pięć wilków do Raju a Ty jesteś jednym z nich.
- Ja?! Skąd Ci to przyszło do głowy? Jestem psem, a jeżeli nie zwiejecie, to mój pan wyjdzie ze strzelbą.
- Jesteś wilkiem. Patrz. - nie ja przemówiłam, lecz Cheza. Posłała jej wizję.
- Ja... Ja naprawdę jestem wilkiem...
- Idziesz z nami?
- No pewnie!
Pobiegliśmy razem w dalszą drogę. Nareszcie nie byłam jedyną dziewczyną... Naprawdę... Lecz cały czas czułam na sobie wzrok ukrytych oczu.

deviantID

InarianWolf's Profile Picture
InarianWolf
~InarianWolf~
Poland
Witajcie! Jestem z POLSKI, więc będę mówić w swym ojczystym języku.
Interests

AdCast - Ads from the Community

×